Hipokryzja na drodze

Mało jest krajów w których stwierdzenie “państwo prawa” jest puste jak w Polsce. Ktokolwiek kto jest przekonany że jest inaczej powinien czym prędzej siąść za kółko i wyrobić kilkaset kilometrów zgodnie z obowiązującym prawem.

Wyrazy współczucia dla śmiałka. Ilość “kur*” i innych słów z literackiego polskiego z jakimi się spotka będzie porażająca. Bo przecież wszyscy łamią prawo drogowe. Chlubnym wyjątkiem są kierowcy Volvo.

Podczas majówki (czytaj jednego dodatkowego dnia wolnego) miałem nieprzyjemność widzieć jak wyglądają w praktyce polskie drogi i zgodnie z prawem Muprhego - było zdecydowanie gorzej niż się spodziewałem.

Średnia prędkość 130 km/h, wyprzedzanie na trzeciego, atmosfera pogoni, wyczuwalna frustracja innych kierowców. Dodatkową atrakcją było dla mnie zwrócenie uwagi obsłudze stacji benzynowej na której się zatrzymaliśmy o absolutnym zakazie palenia papierosów na terenie stacji. Trójka radosnych pracowników popalała papierosy jakieś 20 metrów od dystrybutora oleju napędowego. Spróbujcie zwrócić im uwagę, rzadko kiedy ma się okazje zobaczyć tak zmieszanego człowieka.

  • Ja - Dzień dobry. Przepraszam bo kojarzę że jest jakiś przepis który mówi o zakazie palenia na terenie stacji? Czy mi się coś przywidziało.
  • Pracownik z papierosem - Dobry. Tak, no jest coś takiego. Ale jak pan chce to proszę tutaj z nami przycupnąć, nic się nie stanie.
  • Ja - Nie dziękuję, nie palę. A kojarzy pan ile metrów nie wolno palić od stacji?
  • Zmieszany pracownik z papierosem - Chyba z kilkadziesiąt…
  • Ja - Dziękuję.
  • Zmieszany pracownik dogaszający papierosa - Yhy…

Nie wiem czemu takie zachowania, ta ignorancja, głupota i przejawy lekkomyślności nie kłują w oczy innych użytkowników drogi, jeżdżę nie często dlatego może tylko dlatego tak zareagowałem.

Nie muszę mówić że coś jest nie tak jak być powinno. Jeżeli ktoś mi powie że wypadki są z powodu złych dróg to go wyśmieję. Tu chodzi o mentalność typowego polskiego kierowcy a nie o jakikolwiek inny powód.

Trzeba sobie postawić fundamentalne pytanie - czemu tak to wygląda? Czemu Polacy tak się zachowują ryzykując swoje zdrowie i życie? Wydaje mi się że jest na to prosta odpowiedź. Dziedzictwo PRL’u.

Demo-lud wychował w nas poczucie sprawiedliwości niczym z “Samych swoich” najlepiej tą myśl oddaje cytat “sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Żyjąc na co dzień w świecie absurdów i sztucznego narzuconego prawa nie dziwne że ludzie wyrobili sobie pogardę do litery prawa i wszelkich norm społecznych.

Niestety dla nas i naszych polityków demokracja polega na poszanowaniu oraz akceptacji praw które są tworzone w transparentny i legalny sposób. Jest to jedna z podstawowych cegiełek budujących społeczeństwo we współczesnym świecie. Ciężko jest rządzić w państwie które ignoruje zasady które mają za zadanie spajać społeczeństwo lekkoduchów. Może dlatego sądy i administracja są nieefektywne.

Nie wiem czy możliwe jest zmienienie tej mentalności. Niestety mam co do tego bardzo złe poczucia. Zostało mi tylko kupić Volvo.

Argumentum ad Hitlerum

Krocząc mało entuzjastycznym krokiem na uczelnię zostałem zaczepiony przez sympatycznego pana który widząc nadciągającą pogrążoną w swoich myślach “ofiarę” szybko i zdecydowanie wręczył (a raczej wcisnął) mi jedną ze swoich ulotek. Przyzwyczajony do tego typu sytuacji, życie w Stolicy uczy pewnych zachowań, jednym sprawnym ruchem zamierzałem wyrzucić tą makulaturę do najbliższego kosza z specyficznym zamiarem zemsty na tym bezczelnym burzycielu mojego wewnętrznego jing i jang, jednak w ręce czując niezwyczajną formę ulotki, zwykle zrobionych z ‘nawoskowanego’ papieru którym nawet za przeproszeniem dupy nie da się podetrzeć, pogardliwie spojrzałem na nagłówek.

“EWOLUCJA VS STWORZENIE”

Pod spodem został zamieszczony cytat z Biblii “Podając się za mądrych, zgłupieli” (Rz 1,22). Nie ma jak ideologiczna krucjata z rana. Z uśmiechem na ustach zacząłem czytać notkę która miała wskazać jedyną słuszną opcję dla wszelkich błądzących owieczek. Jednak już po drugim zdaniu udało mi oderwać od pasjonującej lektury a następnie publicznie okazałem swoje zażenowanie poprzez modne od niedawna anglojęzyczne określenie facepalm (przyłożenie otwartej dłoni do swojej twarzy - dzięki Miejski słowniku slangu). Przytoczę ten fragment.

“Wszystko, co istnieje na świecie jest tak skomplikowane, że musiało być zaprojektowane, a gdzie jest projekt tam musi istnieć twórca. Lecznie nie jest to oczywiste dla wszystkich: np. Hitler używał teorii ewolucji, jako pretekstu, żeby mordować miliony ludzi. […]”

Jeśli ktokolwiek używa argumentu dotyczącego Hitlera, Stalina bądź innego niesławnego przykładu zła absolutnego i to na początku dyskusji - przegrał. Taki argument obnaża skrajnie emocjonalne podejście odbiorcy do danego tematu. Według wikipedii zostało to nazwane mianem prawa Godwina co jest specyficznym przykładem zastosowania erastycznej sztuczki zwanej z łaciny argumentum ad hominem czyli argumentem dostosowanym do człowieka. Czyli wszelkie arguementy typu ‘a Hitler/Stalin/Szatan/Wujek Samo Zło uważają tak samo’ powinny zostać wyrzucone do kosza.

Jak widać zastosowanie tego argumentu przyniosło odwrotny od zamierzonego skutek co zapewne nie uraduje “Kościoła Bożego w Warszawie” twórcy tej kampanii. Tylko zraziło co bardziej świadomych (ach ta skromność) odbiorców. Nie da się, pomimo starań się polityków, myślicieli, politykierów, duchownych, dziennikarzy czy wszelkiej maści działaczy, uogólnić działań danego człowieka i powiedzieć że był dobry, zły czy brzydki. Przynajmniej nie zawsze, a na pewno nie należy używać tego typu porównań w dyskusjach nawet najbardziej zażartych. Ludzie są pełną baletą odcieni szarości i należy o tym zawsze pamiętać.

Do refleksji.

Do refleksji.